środa, 2 lipca 2014

epilog



>> utwór zamieszczony, ważny, wręcz konieczny <<



Patrzę jak twoja krew wsiąka w ziemię. Czuję ostatnie ciepło bijące od twojego ciała. Umierasz, a ja jestem tak cholernie szczęśliwa. Uczycie podobne do pierwszych chwil zakochania. Widzę, jak łapiesz powietrze. Tak zabawnie przypominasz rybę. Chichoczę. Charczysz coś do mnie, z twoich ust wypływa potok krwi. Oblizuję wargi, czuję przy tym słodki smak. Twoja krew pachnie karmelem. Patrzę na ostatnie ruchy twojej klatki piersiowej. Oddech staje mi w gardle. Pamiętam, jakie ciepło biło od niej, jak czułam się bezpieczna i na chwilę łzy pojawiają się w kącikach moich oczu. Ścieram je dłonią.

Spoglądam na otwarte rany w twoim ciele i od razu robię się spokojniejsza. Są tak bardzo rubinowe, gdzieniegdzie krew przechodzi w burgund, by dalej ustąpić miejsca czerni. Znów coś do mnie warczysz. Zaczynam się znowu śmiać. Tak bardzo nie mogę przestać. Tak bardzo bawi mnie ten twój anielski głos, który w ostatnich twoich chwilach przypomina zarzynaną świnię.

Teraz już jesteś człowiekiem, tak samo jak ja. Posiniaczona, poharatana, kiedy wyzywałeś mnie od kurew. Mój mały, teraz właśnie cię zdradzam. Po raz pierwszy Ciebie. Nie siebie. Ten jeden raz działam w zgodzie z sobą. Z moim sercem. Moją duszą. Pożądaniem. Teraz właśnie widzisz tę namiętność, o którą byłeś tak zazdrosny. Oto jest „Max”. To jest „Jace”. To mogłeś być ty. Bez słów, bez uderzeń. W twarz. Głową o ścianę.

Teraz to ja stoję i patrzę. Teraz to ja krzyczę, szeptają ci do ucha. Teraz ja uderzam, dotykając opuszkami palców, twoich szram, których jest tak dużo. Moja wina? Ale popatrz.

Tu jest twoje kocham. Malutkie, prawda? O, popatrz tutaj widać każdy twój dotyk, który tak lubiłam. A tutaj jest twoje przepraszam. No czy to moja wina, że ciągnie się od sutka, aż po pępek?  A teraz kochanie pokażę ci każde uderzenie, połączone z kurwą, dziwką, szmatą, każdym siniakiem w szwem. To ten piękny, tak głęboki szlaczek, czujesz? Od ust, aż po nicość, bo przecież mężczyzną nigdy nie byłeś. Co mówisz skarbie? Przepraszam? Nożyk tańczy mi między palcami. Tak słodko wibruje, jak twój głos podczas wyciągania wysokiego „C”.

Zaśpiewaj. No proszę zaśpiewaj mi po raz ostatni. Jak to było… No pomóż mi! No zanuć, choć troszeczkę. Nie pamiętasz już? To ja ci pomogę, tyle razy śpiewałam, kiedy zostawiałeś mnie na kafelkach w kuchni.

and it’s hard to find
hard to find
hard to find the strength now but i try
and I don't want to
don't want to
don't want to dont want to speak now
of what's gone by

O mój skarbie, mówisz już szeptem. No dalej, umiesz napiąć przeponę. Tak, mogę ci pomóc. Popatrz tańczę dla ciebie tak, jak nigdy wcześniej. To mój taniec, ten pierwszy, weselny. Popatrz, tak się będę w nim przytulać. Tak będą błyszczały mi oczy. Jak teraz, kiedy patrzę na ciebie.

Kochanie, chcę ci tylko jeszcze podziękować. Za to, że w końcu wiem, jak można płonąć tak dziką żądzą. Czuję ten ogień każdym milimetrem skóry.
Kochanie, mój biedny, pokrwawiony.
Popatrz ,jak płoniesz.

2 komentarze:

  1. Ufff O__O Absolutnie uwielbiam! W tak krótkim fragmencie udało Ci się stworzyć taki klimat, że znowu zostałam z wielkim WOW na ryjku. Jakkolwiek by to nie zabrzmiało, wydaje mi się że dobrze czujesz się w takich "mrocznych" klimatach. Dosłownie widziałam ten uśmiech na twarzy bohaterki, kiedy powoli zabijała mężczyznę. Trochę boję się samej siebie, bo to nie jego mi szkoda, ale jej. Wyraźnie zaznaczyłaś, że on ją bił i poniżał. To chyba zniszczyło jej psychikę. Bo nie sądzę, żeby była ona w pełni zdrowa na umyśle. Opis tego, co z nim robiła, tej jej radości... Geniusz <3
    Pisz dalej. Cokolwiek. Prosiam bardzo pięknie, bo kufa uwielbiam!
    Buziole, Pat :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W połączeniu z muzyką trochę się wystraszyłam, acz z dziką przyjemnością doczytałam do końca:)

    OdpowiedzUsuń

.

.